WebWro
Celem spotkań jest stworzenie przestrzeni dla wymiany poglądów i doświadczeń osób związanych z branżą internetową oraz podjęcie dyskusji na temat ciekawych projektów oraz tendencji w marketingu. Organizatorzy chcą, aby spotkania miały przede wszystkim wymiar praktyczny dzięki czemu możliwe będzie stworzenie unikatowej atmosfery do wymiany opinii i myśli wśród osób zainteresowanych nowymi trendami.
21/06/2023
Czy od trenowania można się uzależnić? - Kasia Figuła Wykonywanie ćwiczeń fizycznych może stać się uzależnieniem, tak samo jak alkohol czy nikotyna. Biochemia organizmu ulega zmianie w wyniku wysiłku fizycznego, a gdy jest on wykonywany w nadmiarze, może prowadzić do fizycznego uzależnienia od uczucia bycia w dobrej formie i niezdrowej rywali...
07/07/2021
Rany, a choroby psychiczne
Każdy z Nas został kiedyś zraniony. Każdy z Nas nosi jakieś blizny. Każdy przeżył coś trudnego. Czasami, kiedy czujemy się źle, zadajemy sobie pytania: Czy coś jest ze mną nie tak? Dlaczego tak się czuję? Czy jestem psychiczna? Czy jestem psychiczny? Czy jestem chory? Pojawia się strach. Wszyscy pragniemy zdrowia, szczęścia, miłości. Nikt nie chce tak naprawdę choroby, depresji, samotności, bycia niekochanym. Co możemy w takiej sytuacji zrobić?
Najpierw spójrzmy na sytuację w przyrodzie: choroba to atak na organizm, atak ciągły, który powoduje problemy, stale osłabia, powoduje patologie, zniekształcenia – organizm chory jest zmęczony, wręcz wykończony, nie wie co robić, nie potrafi normalnie funkcjonować.
Choroby fizyczne zwykle mają swoje podłoże w ataku z zewnątrz – przeziębiamy się, przechodzimy grypę, organizm walczy, wyłącza wszystkie niepotrzebne funkcje i skupia się na intruzie. Po kilka tygodniach nie ma śladu po chorobie, a my jesteśmy silniejsi, odporniejsi. Nasz system immunologiczny zna już teraz intruza i potrafi sobie z nim radzić. Inaczej jest, kiedy choroba jest autoagresywna – wtedy organizm sam siebie atakuje, osłabia, przestaje tolerować części siebie i walczy z nimi. Sytuacja taka może trwać nawet całe życie.
W przypadku chorób psychicznych może być tak samo – źródło może być na zewnątrz: stres, substancje wpływające na psychikę, zbyt duże obciążenie, ataki na naszą osobę. To wszystko traumatyczne przeżycia i jeśli trwają zbyt długo, organizm domaga się, aby się nimi zająć - wtedy mamy do czynienia z niekontrolowanymi zachowaniami, najczęściej atakami płaczu lub agresji. Inaczej jest w przypadku źródeł wewnętrznych: co w przypadku, kiedy sami sobie robimy krzywdę? Co jeśli to my sami jesteśmy źródłem strachu, winy, agresji, smutku, apatii? Co jeśli atakujemy sami siebie psychicznie przez pewien błąd z przeszłości?
W takiej sytuacji mówimy o ranach psychicznych – niezaleczonych wydarzeniach, które już dawno straciły swoją aktualność i znaczenie, a pozostają wciąż w Nas żywe, niepotrzebne i szkodliwe, toksyczne. Są jak jątrzące rany z przeszłości, które nigdy nie miały szansy się zaleczyć. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wybieramy tak niezdrowe sposoby traktowania siebie samego?
Źródła upatrujemy w kulturze. Przecież Matka Natura wyposażyła Nas we wszelkie potrzebne mechanizmy radzenia sobie ze stresującymi czynnikami psychicznymi – kiedy Nas ktoś skrzywdzi, płaczemy, kiedy czujemy niemoc, krzyczymy, reagujemy spontanicznie, prawdziwie, autentycznie i uwalniamy emocje, nagromadzone traumy, przechodzimy proces leczenia emocjonalnego. Inaczej jest, jeśli Nam tego nie wolno. Co jeśli Nam nie wolno płakać, bo mamy być twardzi i nieustępliwi? Co jeśli Nam nie wolno się złościć, bo mamy być łagodni i posłuszni? Co jeśli nie wolno krzyczeć, bo przeszkadza to Pani spod piątki? Wówczas mamy do czynienia z blokadą. Nie wolno Nam reagować w sposób naturalny, więc zabijamy w sobie naturalny odruch, zabijamy w sobie możliwość zaleczenia. Zapominamy o całej sprawie, a rana pozostaje.
Niektóre rany są potrzebne. Stres jest dobry, jest pożądany. Tak się zwykle czynimy silniejszymi – intruz atakuje organizm, uodparniamy się, uczymy się w walce, wyzwalamy swój potencjał, przygotowujemy na przyszłe starcia, Nasze ciała i Nasze umysły stają się coraz silniejsze, mocniejsze, zdolne do większych rzeczy. To jest potrzebne. Bez tego nie moglibyśmy żyć – nawet drobny paproszek mógłby być śmiertelny dla organizmu, który nigdy nie doświadczył w swoim życiu intruza i przez to stał się słaby. Chcemy być atakowani. Chcemy być silni. Chcemy być zdrowi.
Chcemy się też leczyć – mięsień po ćwiczeniach jest słaby, spuchnięty, obolały, ale po kilku dniach robi się znacznie silniejszy. Umysł jest w tym jeszcze lepszy, jeszcze szybszy i ma jeszcze większy potencjał na wzrost. To Nasza kultura, która przedkłada komfort nad zdrowie jest źródłem blokad: Nie wolno Nam się leczyć: bo sąsiadka będzie krzyczeć, gdy dziecko hałasuje, nie wolno Nam wyrazić swojego zdania, bo mama może się obrazić, nie wolno Nam płakać, bo jeszcze ktoś wytknie palcem. Nie wolno. To słowo jest bardzo ważne. W efekcie "nie wolno" Nam być zdrowym, bo niesiemy te schematy nieświadomie do dorosłości, ich uczymy Nasze dzieci, Naszych współpracowników, rodziny, przyjaciół, wszystkich. Stajemy się nieświadomie strażnikami kultury i jej wartości. I nie zrozum mnie źle – w kulturze jest ogromna wartość, jest potrzebna i dobra, wiele jej zawdzięczamy. Dzięki kulturze mamy dzieła Leonarda i Michała Anioła. Dzięki kulturze mamy też chorych psychicznie i poranionych dorosłych. W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym „coś” domaga się w końcu zajęcia się ranami z przeszłości, zajrzenia tam, gdzie boli, „wybolenia” tego bólu, zmiany nawyków, zachowań, pożegnania starych, niepotrzebnych schematów i zastąpienia ich nowymi, mocniejszymi, bardziej dopasowanymi do Naszego życia.
Tak więc, jeśli czujesz się „źle” bez powodu, albo wpadasz w stany depresyjne – zanim się ocenisz i postawisz diagnozę, zajrzyj do swojej przeszłości: jakie masz rany niezaleczone? Co z przeszłości zostało zaniedbane i rozpaczliwie domaga się uwagi, załatwienia sprawy, wyleczenia? Być może nic nie jest z Tobą nie tak, a po prostu przechodzisz naturalny proces zamknięcia pewnych rozdziałów w swoim życiu i po tym nastąpi znaczne wzmocnienie, wyleczenie oraz uwolnienie Twojej mocy i potencjału?
Tego Ci życzę ❤
Jeśli uważasz, że tekst jest wartościowy, proszę daj like, Udostępnij
Pozdrawiam
Michał
11/06/2021
Medytacja - Czym jest? Jak się medytuje? Po co medytować? Dlaczego tyle osób poświęca na nią czas?
Medytować można według wielu szkół, metod, sposobów. Jest tak wiele religijnych i naukowych metod medytacji, że każdy znajdzie coś dla siebie, a medytować można też i bez metody, bo liczy się cel, który zawsze jest ten sam: uwolnienie od umysłu, choć na chwilę.
Jak się medytuje?
Przywykło się myśleć, że medytujący to człowiek, który siedzi, najlepiej w bardzo charakterystycznej pozycji - ile metod, tyle pozycji. I tak można medytować, wtedy wysyłamy otoczeniu sygnał, że medytujemy i nie powinno się Nam przeszkadzać.
Możemy też medytować w innych pozycjach. Buddyzm mówi o czterech godnościach człowieka: chodzeniu, staniu, siedzeniu i leżeniu. Każda z tych "pozycji" nadaje się do medytacji. W klimatach cieplejszych bardziej popularne są pozycje siadane lub leżące, ponieważ brak aktywności dobrze komponuje się z gorącym otoczeniem.
W Europie, zwłaszcza w północnej części, bardzo dobrze sprawdza się medytacja chodzona, z uwagi na klimat i większe dotlenienie ciała w trakcie. Nie trzeba wykonywać skomplikowanych zabiegów oddechowych, jeśli spacerujemy pośród natury.
Są także bardziej zaawansowane metody wchodzenia w stan medytacyjny, ale tu ich nie będziemy poruszać.
Po co medytować?
Tu wszystkie drogi (szkoły medytacji) prowadzą do jednego celu: do wyłączenia umysłu, do wyjścia poza umysł. Po co? Korzyści jest kilka. Przede wszystkim po to, żeby od niego odpocząć, jak każda maszyna od czasu do czasu powinna być wyłączana i włączana ponownie: wtedy lepiej funkcjonuje.
Po drugie po to, żeby się przekonać, że tym umysłem się nie jest. Nie tylko. Podczas medytacji przychodzą czasami przeróżne doświadczenia, na które w normalnym trybie działania umysłu nie było miejsca, jesteśmy na nie zbyt zabiegani na co dzień.
Medytacja to także cudowne narzędzie do zgłębiania siebie, swojej prawdy, do spojrzenia "na czysto" na swoją sytuację, swoje życie, poszukiwanie odpowiedzi na pytania w stylu: "Kim jestem?”, „Co tu robię?”, „Dokąd zmierza moje życie?”.
Medytacja ma też szereg innych skutków: głęboko uspokaja, "resetuje" umysł i ciało, redukuje stres, jest przyjemna, dodaje energii.
Ale medytacja kosztuje czas ...
Jest takie powiedzenie w Zen:
"Powinieneś każdego dnia spędzić w medytacji 20 minut, chyba, że jesteś bardzo zajęty, wtedy godzinę" i jest w nim wiele prawdy. Nawet jeśli nie chcesz zgłębiać wszystkich aspektów medytacji, możesz ja potraktować jako regenerację ciała i umysłu. Godzina medytacji odejmuje około pół godziny z potrzeby snu, a nawet więcej, jeśli medytacja jest głęboka. Spróbuj :)
Jeśli ten tekst wydał Ci się przydatny, proszę udostępnij
Miłej medytacji
Michał Seweryn Ksiądzyna
06/12/2019
Czy emocje mogą mieć wpływ na dostatek, pieniądze, dobrobyt? Wachlarz emocji, które odczuwamy jest bardzo szeroki: wstyd, wina, apatia, żal, strach, pragnienie, złość, duma, odwaga, ochota, akceptacja, radość, miłość, spokój to tylko niektóre z nich, a - według dr. Davida Hawkinsa - to, która emocja jest dominująca, ma ogromny wpływ na Nasze życie, na to, co Nas spotyka na codzien. Emocje, które czujemy swoje źródło mają w Naszych przekonaniach i często jesteśmy zupełnie nieświadomi tego, że takie głębokie przekonania możemy mieć lub na czym polegają, czujemy tylko emocję.
Tak się dzieje, ponieważ jako dzieci kopiujemy dorosłych, a naszych rodziców, dziadków, opiekunów szczególnie mocno i bezkrytycznie. Dlatego właśnie możemy mieć przekonania odnośnie pieniędzy, dostatku, które zupełnie nie wynikają z Nas, Naszego doświadczenia, Naszych potrzeb. I tu dochodzimy do sedna problemu: co jeśli to, kim jesteśmy, jakie mamy talenty predestynuje nas do dostatku materialnego, co jeśli jesteśmy wręcz skazani na sukces, a jednocześnie (w tajemnicy nawet przed sobą) uważamy, że jest to coś karygodnego, okropnego, niegodnego? Recepta na nieszczęśliwe życie.
Tym gorzej, jeśli rodzice nadal mają swoje przekonania o "złych pieniądzach", "niegodnym dostatku" i "złodziejach którzy się dorobili kosztem innych" i Ci trosliwi rodzice, chronią nas przed tym okropnym losem - bogactwem, dostatkiem, pieniędzmi. Co zrobić w sytuacji, kiedy człowiek jest zdolny, wyedukowany, ma smykałkę do biznesu, a jego najbliższe otoczenie i w głębi on sam, uznaje owoce jego talentów za coś niegodnego, niegodziwego?
Bez zarządzania emocjami, narosłe w ten sposób napięcie między tym, kim jesteśmy i czego potrzebujemy naprawdę, a tym, czego chce dla Nas najbliższe otoczenie, będzie musiało być jakoś rozładowane: najlepiej poprzez zachowania autodestrukcyjne, bo mamy wtedy i uwolnienie napięcia i wymierzenie kary za niegodziwe zachowanie (dążenie do obfitości materialnej). Cóż za wspaniały mechanizm chronienia Nas przed dostatkiem: alkohol, papierosy, słodycze, hazard, niezdrowe zachowania seksualne, pornografia, niekontrolowane zakupy ... w zasadzie każdy autodestrukcyjny nałóg, którym możemy chłostać się za swoją niegodziwość, za "obrzydliwe" dążenie do dostatku, jednocześnie ten dostatek niszcząc. Skutkiem jest poczucie bycia w bagnie, bezsens egzystencji, depresja: bo przecież człowiek chce rozkwitać, cieszyć się życiem, a nie może i nawet nie wie dlaczego. Tragedia, sytuacja bez wyjścia ... chyba, że popracujemy nad problemem.
Do głęboko zakorzenionych przekonań można dotrzeć, jeśli trzeba z pomocą eksperta, uświadomić je sobie, można się od nich uwolnić i żyć pełną piersią. Można uwolnić się od niezdrowego wpływu rodziców bez odcinania relacji z Nimi, a nawet wzmacniając i uzdrawiając ją w procesie. Emocjami, przekonaniami, życiem, dostatkiem: tym wszystkim można zarządzać, można sprawić, że emocje, zamiast szkodzić, będą Nas wspierały w Naszych dążeniach, że będą sprzymierzeńcami, oparciem, źródłem energii, paliwem dla sukcesu i dostatku.
Brzmi dobrze, prawda? No tak, tylko skąd ktoś ma wiedzieć, że ma jakieś nieuświadomione przekonanie odnośnie pieniędzy, dostatku, dobrobytu? Spójrzmy razem na symptomy:
Wstyd: osoba, na tym poziomie czuje się poniżona, gorsza, bezwartościowa, czuje, że nie zasługuje na dostatek, ponieważ nie zapracowała, jest niegodna - takie emocje mogą towarzyszyć otrzymaniu spadku, wygranej w loterii, nagłemu wzbogaceniu się w sposób "niewłaściwy" dla Naszego moralnego kompasu. Taka osoba będzie dążyć do eliminacji majątku: hazard, drogie, niepotrzebne wydatki, lekkomyślne inwestycje, rozdawnictwo pieniędzy i drogich prezentów, często okraszone nałogami to typowe sposoby na rozładowanie napięcia. W skrajnych przypadkach, sytuacja taka może prowadzić do głębokiej depresji i prób samobójczych.
Wina: osoba na tym poziomie, czuje, że zrobiła coś źle, że kogoś skrzywdziła, wyrządziła szkodę, że nie chciała tego, co się stało. Takie uczucia mogą towarzyszyć zarabianiu w sposób, który uznajemy za krzywdzący dla otoczenia. Osoba na tym poziomie najczęściej będzie dążyć do odkupienia swojej winy, a jeśli to okaże się nieskuteczne, wpadnie we wstyd i wszystkie związane z tym konsekwencje.
Apatia: ten stan pojawia się, kiedy jesteśmy zamrożeni: mamy potrzeby materialne, ale unikając konfliktu (winy i wstydu), hamujemy, sabotujemy swoje dążenia do dostatku. Osoba taka czuje, jakby ktoś odciął jej zasilanie za każdym razem, kiedy zaczyna robić coś, co mogłoby oznaczać wzbogacenie się.
Żal: osoba taka rozpamiętuje utracony majątek, dostatek, żyje wiecznie w przeszłości, a tu i teraz nie robi prawie nic. Często wspomina stare dobre czasy, co miała, co utraciła, często wraca do dni chwały z przeszłości, natomiast odbiera tym sobie energię do działania, jest pełna beznadziei i uznaje, że najlepsze w jej życiu już minęło i nigdy nie wróci.
Strach: taka osoba skupia całą swoją moc na zachowaniu obecnego stanu majątku: kupuje sejf, zabezpiecza się prawnie i robi wszystko, żeby nie utracić tego, co ma. Niestety są to dążenia z góry skazane na porażkę, materia lubi płynność i transformację, więc zgodnie z samospełniającą się przepowiednią osoba taka z czasem traci majątek i popada w żal.
Pragnienie: tu już się robi ciekawie. Osoba taka dąży do dostatku za wszelką cenę i daje się łatwo złapać na pułpapki związane z majątkiem. Haruje jak wół, żeby może kiedyś coś mieć, zwykle spędzając tak całe życie i nigdy nie doświadczając szczęścia z tego, co ma. Poświęca czas, zdrowie, relacje, daje się zniewolić, w efekcie nigdy nie osiągając celu.
Złość: na pieniądze i dobrobyt, zwłaszcza niekontrolowana, często prowadzi do winy i wstydu, natomiast jest łatwa w zarządzaniu. Osoba z taką emocją, będzie agresywnie dążyć do zdobywania pieniędzy siłą, często kosztem innych i siebie, w efekcie mając pieniądze i przy okazji nienawiść całego świata.
Duma: osoba, która siłą zdobędzie majątek popada w dumę, poczucie wyższości, bycia lepszym, w efekcie nikt takiej osoby nie lubi i nie chce z Nią pracować, co mocno przeszkadza i zmusza do dalszego posługiwania się siłą, skoro wszyscy są przeciw.
Odwaga: osoba taka nie wie, często nie wierzy w siebie i swoje możliwości, ma w sobie obawy, a jednak robi to, co trzeba. Wbrew gloryfikowaniu takiej postawy, nie jest ona produktywna: oczywiście ktoś taki osiąga sukcesy, są one jednak okupione nadludzkim wysiłkiem, z co za tym idzie kosztem zdrowia, relacji, szczęścia, satysfakcji z życia. Sukces finansowy za wszelką cenę, to niezdrowa perspektywa.
Ochota: tu już jest produktywnie. Pracując z ochotą, czerpiąc przyjemność z pracy, dostatek pojawia się sam i nie jest okupiony poświęceniem. Ogólne szczęście, relacje, zdrowie pomagają i wspierają w dążeniach do dobrobytu.
Akceptacja: na tym poziomie osoba akceptuje rytm życia, czerpie ze wzlotów i upadków, żyje w harmonii z materią, a dostatek jest czymś naturalnym, co się pojawia w jej życiu, bez wysiłku.
Radość: radość oznacza dzielenie się bez pomniejszania, dostarczanie wartości innym, bez zabierania sobie, w takim przypadku dobrobyt jest efektem ubocznym, czymś przy okazji, pojawia się spontanicznie i przynosi dobro wszystkim zaangażowanym. Na tym poziomie jest dużo zaufania, radości z dawania i przyjmowania, materia jest źródłem zabawy, radości, pozytywnej zmiany w życiu.
Miłość: nie mylić z miłością do pieniądza, która potrafi przybrać bardzo ciemne odcienie skąpstwa, ciułania i złotego cielca. Ten poziom oznacza osobę, która z wdzięcznością przyjmuje od losu dostatek materialny i chętnie, z miłości daje go innym - zapewnia bezpieczeństwo materialne rodzinie, przyjaciołom, czasami dalszemu otoczeniu. Wiele osób po osiągnięciu pewnego poziomu prywatnych finansów, chętnie używa majątku do czynienia dobra, służenia ludziom i ludzkości: te osoby wychodzą z tego właśnie poziomu, używając materii jako środka do dawania miłości, a miłość ma tę cudowną cechę, że im więcej dajemy, tym więcej mamy, więc za tym idzie także osobiste spełnienie.
Spokój: Na tym poziomie materia przestaje już odgrywać tak istotną rolę w życiu, następuje uniezależnienie, materia przestaje być ograniczeniem, jest czynnikiem nieistotnym dla życia pełnego sensu, spełnienia i takiego, które odpowiada prawdziwym potrzebom i dążeniom Ja prawdziwego, pozbawionego zewnętrznych wpływów. Na tym poziomie następuje realizacja potencjału, bez względu na materię czy finanse. Stan konta staje się nieistotny, znaczenia nabiera doświadczenie tu i teraz oraz działanie pozbawione przywiązania do efektów. Wbrew pozorom prowadzi to do bardzo dostatniego życia.
Na którym poziomie jesteś Ty? Twoi bliscy? Mam nadzieję, że ten krótki tekst pomoże przyciągnąć w Twoim życiu więcej dostatku, a jeśli okazał się pomocny: Udostępnij proszę
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z ta organizacja
Strona Internetowa
Adres
Wroclaw
53-200