Syrena
People from the Syrena collective were left without a home, many Warsaw queer-feminist groups lost their safe space.
WWA Kamionkowska 50, potrzebne wsparcie w powstrzymaniu ewikcji nowego skłotu Zaczyn. TERAZ cały czas - do odwołania!
14/03/2023
Mowa końcowa Justyny Wydrzyńskiej: „Tabletki, które posiadałam na własne użytek i które wysłałam Ani, są obecnie w Polsce najbezpieczniejszą metoda przerywania ciąży. Używane są powszechnie w Europie i na świecie przez miliony osób. Nie wymagają znieczulenia, nie powodują ryzyka powikłań i są bezpieczniejsze niż proste zabiegi medyczne. Wiem to z oficjalnych raportów Światowej Organizacji Zdrowia, które rekomendują, by mife&miso były substancjami dostępnymi powszechnie. Nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań.
Wysłałam Ani tabletki dlatego, że dowiedziałam sie, że jak ja doświadczała przemocy. Obie byłyśmy kontrolowane, szantażowane, zostawione sama sobie. Mamy dzieci, chciałyśmy je chronić. Ja też doświadczyłam przemocy ze strony partnera. Byłam kontrolowana i spotykała mnie nie tylko przemoc finansowa, ale fizyczna i psychiczna. To wszystko było wszechobecne w “moim” domu.
My, kobiety które doświadczyłyśmy przemocy domowej wiemy jakie ofiary musimy ponieść by pierwszej kolejności chronić dobro dzieci, które już mamy. Ja mam ich troje. Matki mierzące się z przemocą domową zrobią wszystko, by dzieci miały spokojne noce i aby one same mogły przestać żyć w ciągłym, wyniszczającym, napięciu. My osoby doświadczające przemocy, utrzymujemy to co przeżywamy w tajemnicy, wstydzimy się, że nie miałyśymy na tyle odwagi by zawalczyć o swoją wolność, że dopuściłyśmy do ograniczania nas. Pozostajemy często same z wyboru i konieczności.
Nie chciałam, aby Ania musiała ryzykować swoim życiem podejmując niebezpieczne kroki, skoro rozwiązanie jest tak łatwe, a zarazem bez wątpienia medycznie bezpieczne.
Nie chcę, aby ktokolwiek musiał przechodzić sam w strachu przez niebezpieczna aborcję, kiedy istnieją bezpieczne, nie stygmatyzujące alternatywy. Nie chcę, by którakolwiek z nas musiała rezygnować ze swojego prawa do wolności i samostanowienia.
Kierowała mną chęć pomocy, wtedy gdy nikt już pomóc nie chciał lub pomóc już nie mógł. Dla mnie pomoc Ani była czymś oczywistym, przyzwoitym i uczciwym. Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca.
Gdybym miała pełną wiedzę na temat rzeczywistości w jakiej żyła Ania, nie tylko wysłałabym jej tabletki, ale pozostałabym w kontakcie, aby wspierać ją w trakcie przyjmowania leków, by nie czuła się samotna, by miała kogoś kto ją wysłucha i nie zostawi ją samą sobie, potrzyma za rękę.
Zgromadziliśmy się tu, aby zdecydować o mojej winie. Ja jestem niewinna mówię głośno - to państwo jest winne i zawiodło mnie, Anie, Izę z Pszczyny, Agnieszkę z Częstochowy i miliony kobiet w tym kraju.
Wnoszę o uniewinnienie.”
Jesteśmy po ostatniej rozprawie Justyny. Zapadł wyrok: “winna udzielenia pomocy”. Uniewinniona za rzekome dystrybuowane leków.
Justyna otrzymała osiem miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 30h/miesiąc. Jednak nie ukrywamy - od wyroku się odwołamy. Justyna śmieje się: “Prace społeczne? Zaraz odrobię!” i odbiera już teraz telefon infolinii aborcyjnej Aborcji Bez Granic.
A podczas gdy smutni panowie opowiadali kocopoły na sali sądowej, pod sądem trwało solidemo, na którym dziesiątki osób krzyczały, że zrobiłyby dokładnie tak jak Justyna… i wymieniały się tabletkami aborcyjnymi!
Były też z nami działaczki aborcyjne, które opowiadały jak przebiega aborcja farmakologiczna, i zachęcały zgromadzone policjantki do zapisania numeru telefonu Aborcji Bez Granic. Miałyśmy też zaszczyt usłyszeć coming-out naszego kumpla, który podzielił się z nami swoją aborcyjną historią.
Nie boimy się PiSowskiego sądu, prokuratury Ziobry czy religijnych fundamentalistów. Tak jak mówiłyśmy od samego początku: ten proces jest sztucznym spektaklem. Jest próbą zastraszenia nie tylko nas, działaczek aborcyjnych, ale wszystkich kobiet i osób które solidarnie pomagają sobie nawzajem przerywać ciąże. Jednak wyszła farsa - kara w ostatniej chwili się rozmyła, a straszenie prokuratora “by nie zachęcać społeczeństwo do łamania prawa” wypadło blado.
Nie damy się. Jesteśmy silne, a razem silniejsze i nigdy nie przestaniemy wspierać się nawzajem, nie przestaniemy pomagać w aborcjach. Nie ważne ile wyroków spróbują nam nawciskać - fikcja prawna nie zastąpi aborcyjnej rzeczywistości i pomocy.
Dla nas najważniejszy wyrok to słowa Ani skierowane do Justyny w liście: „Dziękuję za okazanie mi pomocnej dłoni, gdy inni zawiedli”.
19/01/2023
05/12/2022
Nic dodać nic ująć Anarchistyczne Kielce !
„Rok temu Przychodnia zaatakowała i wygoniła z domu osoby z Syreny. Choć minął rok i p*lski ruch udaje, że nic się stało, my pamiętamy. Wiemy, że takich kolektywów jak nasz jest więcej”.
Rok temu Przychodnia zaatakowała i wygoniła z domu osoby z Syreny. Choć minął rok i p*lski ruch udaje, że nic się stało, my pamiętamy. Wiemy, że takich kolektywów jak nasz jest więcej, i choć wokół wydarzeń z 5 grudnia narosło już mnóstwo kłamstw i wersji, my chcemy podkreślić dwie istotne rzeczy.
Po pierwsze mamy żal do tchórzliwej postawy większości środowiska, o to, że zabrakło najbardziej choćby podstawowych sygnałów solidarności. Niezależnie co o tym myślicie, prawda pozostaje taka, że jedna ekipa wyrzuciła z domu drugą i wy, z uwagi na to, że obawialiście się "co koledzy powiedzą" lub baliście się zemsty kolegów przychodni i utracenia w imię solidarności kontaktów i powiązań nie okazaliście żadnego wsparcia. Taka tchórzliwa postawa i miernota posłuszeństwa nie przystoi osobom anarchistycznym. Tchórzostwo i brak solidarności czyni współwinnymi. Twórzmy więc niezależne kolektywy w każdej dzielnicy i w każdym miasteczku, to może w przyszłości unikniemy pułapek sformalizowanego i hierarchicznego tworu, którym rządzi ta sama grupa facecików.
Po drugie, po Syrenie pozostała pustka, wiele środowisk queerowych znalazło tam bezpieczną przystań, a sam kolektyw był motorem napędowym wielu inicjatyw politycznych. Granie koncercików jabolpankowych i pajacownie z p*lską flagą to nie działaność polityczna. Anarchizm i antyautorytaryzm musi być intersekcjonalny, musi zawierać komponent queerowy z zachowaniem klasowej analizy, bo inaczej nie będzie odpowiadał na wszystkie opresje i nie wypracuje taktyki, która powzoli mu być wyzwaniem dla władzy i genetarorem zmian społecznych. W innym wypadku p*lski ruch czeka zapaść i czytanie sobie w kółko na różnych larpach tych samych w kółko XIX wiecznych broszurek. Nie ma w tym nic oczywiście złego, lecz powinnyśmy mierzyć wyżej.
Przeciwko maczyzmowi, przeciwko nieformalnym hierarchią w przestrzeniach wolnościowych.
MUREM ZA SYRENĄ!
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z ta organizacja
Strona Internetowa
Adres
Warsaw