SENSes
09/06/2024
Od dwóch tygodni zbieram się do napisania czegoś mądrego na temat odosobnienia dla lomi-praktyków „Jestem”, w którym brałam udział i…nie znajduję słów (a jestem raczej człowiekiem wielu słów). Pustka w głowie jest dla mnie informacją o tym, że to jedno z takich doświadczeń w moim życiu, o którym po prostu nie da się opowiedzieć, czy napisać, bo każda próba ujęcia go w słowa spłaszcza je, fałszuje, zaciera…Znacie to uczucie? Kiedy wracacie skądś i ktoś Was pyta „no i jak było?” i bierzecie oddech, i napływa cała fala emocji, wspomnień, wzruszeń, zachwytów, cały kalejdoskop doznań, które ciało pamięta, i Wasz umysł próbuje z tego wybrać jakieś historie, które moglibyście „opowiedzieć” a ten drugi mógłby zrozumieć, czy poczuć? Wtedy we mnie na moment pojawia się takie poczucie, że najbardziej elokwentne, najciekawsze, najbardziej żywe opowieści (czy to będące jedynie opisem jakichś zdarzeń, czy sytuacji, czy podzieleniem się światem moich wewnętrznych przeżyć) po prostu nie są w stanie „zabrać” tego drugiego człowieka w tę podróż. Jest w tym uczuciu jakaś mieszanka żalu, smutku, trochę osamotnienia, ale też wyjątkowości tego, czego doświadczyłam. W takich momentach pojawia mi się świadomość tego, o czym pisze André Lamy: „pomiędzy „ja” zawartym w słowach, a prawdziwym „ja”, pomiędzy mną a światem jest rozziew, cięcie…
I nie chodzi tylko o sytuacje, w których na każdym wyjeździe powstaje jakiś taki swoisty "język", że wyjaśnić historii i żartów sytuacyjnych się po prostu nie da - że one zawsze będą w jakiś sposób żywe i zrozumiałe tylko dla tego, kto był w danej sytuacji obecny. Na przykład, o czym jest „kle!”, czy „wesoły autobus” opowiedzieć historię owszem można, ale wyjaśnić dlaczego to jest śmieszne, mądre, poruszające, transformujące i w jaki sposób zmieniło moje życie, moje postrzeganie świata, samej siebie? Ja nie potrafię…Jeszcze trudniejsze wydaje mi się zaproszenie kogoś do mojego świata wewnętrznego: jak opisać, że poczułam, że „jestem” i to wystarczy…? Albo ten stan spokoju, rozmiękczenia i obecności po kilkugodzinnym „masażu wewnętrznym” własnym oddechem?…To uczucie w ciele po lomi „na 8 rąk”? :D To wzruszenie i poruszenie w trakcie praktyki swobodnego ruchu, chantów o poranku, czy świadkowania temu, jak w przestrzeni wydarza się lomi? Jak opisać przyjemność płynącą z jedzenia…? Dziecięcą radość, kiedy biegam po trawie w deszczu albo tańczę przy mopowaniu podłogi…? Przyjemność i ukojenie w każdym przytuleniu i dotyku…? Ulgę, spokój i odpuszczenie, że nie „muszę” – kontrolować czasu, odbierać telefonów, pytać i odpowiadać, dzielić się ani zatrzymywać, dawać radę, czy ogarniać (nawet jak trochę moja rola na tym też polegała), być inna, niż jestem? Jak oddać słowami poczucie bliskości w każdym wzruszeniu i uśmiechu…? Wdzięczność i trud w każdym „nowym”, które się pojawiło i dało szansę do spotkania z jakąś inną mną? Zachwyt nad wyjątkowością tych wszystkich wspaniałych osób, które na ten lomi „zlot” przybyły? Zostają ze mną te wszystkie spotkania, praktyki, wspomnienia, te zdania i uświadomienia, które wylądowały w sercu, a nie tylko w głowie
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Strona Internetowa
Adres
Ulica Mołdawska 13
Warsaw
02-127