Fanbook
08/05/2026
Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Bibliotekarzy i Bibliotek życzymy:
• oceanów spokoju dla trudnych klientów,
• książek, które się nie rozpadają po drugim czytaniu,
• czytelników, którzy oddają w terminie i pożyczają nowe,
• pomysłów, jak uczynić bibliotekę chętnie odwiedzanym miejscem.
Musicie zobaczyć, co nasi ulubieni autorzy nawywijali w bibliotekach na Fanbook.tv na YT
https://www.youtube.com/watch?v=jbLU2yIQ8Hc
07/05/2026
📚 Czy naprawdę umiemy mówić… czy tylko mówimy?
Jeśli w Państwa otoczeniu, zwłaszcza w pracy, jest mówca, który „projektuje architektury optymalizacji” albo przemawia w nieskończoność niczym Fidel Castro, podarujcie mu „Sztukę mówienia”. Uratujecie sobie i innym wiele cennego czasu.
Kiedy uczymy się mówić, nie oznacza to, że automatycznie uczymy się mówić ciekawie. Wydaje mi się, że nauka ładnego wypowiadania się praktycznie zanika. Teraz ponarzekam w stylu: „kiedyś to było, teraz to nie ma”, ale niegdyś retoryka była uznawana za podstawę wychowania obywatelskiego oraz kluczową umiejętność.
Tak było w demokratycznych Atenach i republikańskim Rzymie. Tak było w I RP. Oratorstwo (retoryka) w starożytności było sztuką pięknego i perswazyjnego, a więc skutecznego przemawiania. Stanowiło fundament życia publicznego. Rozwinęło się w formach politycznych, sądowych oraz okolicznościowych, opierając na trzech filarach, którymi były: logos (logika), ethos (wiarygodność) i pathos (emocje).
Do najwybitniejszych mówców należeli Demostenes, Cyceron i Katon. Ten pierwszy ponoć uczył się mówić wyraźnie, wkładając sobie do ust kamyki, drugi mawiał, że "chętnie oddałby dwa militarne triumfy za dobrze ułożoną mowę", a ten trzeci był tak dobitny, że do dziś używamy jego powiedzenia, że "Carthaginem esse delendam", czyli że Kartagina powinna być zburzona.
Podobnie było za czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Mowy w polskim parlamencie stanowiły fundament kultury politycznej szlachty. Łączyły retorykę z bezpośrednim wpływem na stanowienie prawa. Były to wystąpienia często improwizowane, ale oparte na głębokiej znajomości prawa, historii oraz zasad retoryki klasycznej. Przy tym musiały być porywające, by panowie szlachta nie posnęli.
Kiedy nastał wiek XX, zrobiło się beznadziejnie i nudniej, bo do władzy dorwali się komuniści, którzy kochali się we własnym głosie, bez żalu rozstając się z logiką i wiarygodnością.
Chiński przywódca i wyjątkowy zbrodniarz Mao Zedong przemawiał zazwyczaj na sesjach Najwyższej Konferencji Państwowej, gdzie czytał lub wygłaszał referaty trwające godzinami, które później były publikowane w prasie, często po jego własnych poprawkach. Jego aktualny następca Kim kazał niedawno zabić słuchacza, który ośmielił się zasnąć, gdy on raczył przemawiać.
Przywódca Kuby Fidel Castro słynął z niezwykle długich, emocjonalnych przemówień, trwających często kilka godzin. Jego rekordowe wystąpienie w ONZ w 1960 r. trwało 4 godziny i 29 minut, ale do swoich rodaków zwykł był mówić dłużej.
Wydawało się, że te rekordy nie zostaną pobite, ale w ubiegłym roku w USA demokratyczny senator Cory Booker przemawiał przez 25 godzin i 5 minut, protestując przeciwko działaniom administracji Donalda Trumpa. Wydaje się, że to on na długo zostanie rekordzistą i cieszę się, że nie musiałem być słuchaczem tego wystąpienia.
Powyższy bieg przez historyczne płotki uważam za doskonały wstęp do recenzji jak najbardziej współczesnej książki o sztuce przemawiania, której autor pisał przemówienia dla Baracka Obamy.
Autor przekonuje, że nie jest to książka wyłącznie dla polityków, ale dla wszystkich, bo każdemu z nas raz na jakiś czas przychodzi wypowiedzieć się obszerniej, coś zaprezentować, wznieść okolicznościowy toast, wystąpić jako ekspert lub nauczyciel itp. Okazji jest wiele, a dobrych mówców jak na lekarstwo.
Szuplat ma dla nas proste rady. Pokazuje, ilustrując przykładami, jak zbudować każdy element wypowiedzi.
Ujął mnie zaleceniem trzymania się reguły: 50–25–25. Dotyczy ona czasu, jaki poświęcić należy na myślenie i zbieranie danych, pisanie i redagowanie. Połowę danego nam czasu powinniśmy przeznaczyć na zastanowienie się, o czym, w jakim celu, do kogo i jak chcemy mówić, na zbieranie danych, faktów, dobrych cytatów. Dopiero potem piszemy, a następnie koniecznie poprawiamy. Skracając. Bowiem nie ma takiej mowy, która nie stałaby się lepsza po skróceniu.
Recenzja to nie miejsce na opisywanie tego, co radzi autor, ale na ogólne wrażenie. Warto się z tą pozycją zapoznać, by wypadać lepiej także w codziennych sytuacjach.
Wiele tu porad prostych, niektóre zebrano w tabele. Między innymi warto sobie uświadomić, że zamiast: "Projektować architekturę rozwiązania dotyczącego optymalizacji kluczowych kompetencji osób będących obywatelami", lepiej jest: "Wymyślić sposób na wsparcie mocnych stron ludzi".
Lubomir Baker
Wydawnictwo Znak
05/05/2026
Z jednego pudełka od Skarpa Warszawska wypadły dziś książki z dwóch różnych bajek.
📦📚 Takiego duetu nie mogliśmy zatrzymać tylko dla siebie.
„Ambasador” Krzysztofa Beśki to czasy zamachu majowego i bardzo słusznie, bo za chwilę minie 100 lat od akcji Piłsudskiego i jego wiernych pułkowników. Oczywiście kryminał, a w nim Stanisław Stein, którego znamy już z „Konsula”, a autora cenimy za cyzelowanie szczegółów i niebanalne pomysły na intrygę.
„Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?” Iwona Banach to też kryminał, ale oczywiście na wesoło. Akcja dzieje się podczas festiwalu autorów i książek spoza mainstreamu. Trupem pada literacki agent. Cóż, my kochamy styl Iwony Banach i jej uwalniające od wszelkich stresów spojrzenie na świat i ludzi.
Dwa kryminały. Dwa klimaty. Jedno pytanie:
👉 od czego zaczynacie?
́ćdoczytania
30/04/2026
Drugi tom już jest… i powiedzmy sobie szczerze: jeśli zaczęliście tę serię, to już po Was 😏📚
„Krew nie woda” – kolejna część kryminalnej serii J.D. Kirka z inspektorem Jackiem Loganem – właśnie trafiła do sprzedaży. A my ostrzegamy (zupełnie serio): to nie jest lektura na chwilę.
Nasz redaktor Lubomir Baker pisał o pierwszym tomie, że zaczynanie tej serii to jak kupno gigantycznej tabliczki czekolady. Wiesz, że nie skończy się na kawałku… i dokładnie tak jest.
Jeśli lubisz kryminały bez zbędnego gadania, za to z konkretną zagadką, tempem i klimatem, który robi robotę – to jesteś w domu, a konkretnie w Szkocji.
Drugi tom tylko pogłębia problem (czytaj: uzależnienie).
👉 Więcej o serii i pełna opinia na stronie – link w komentarzu
Prószyński i S-ka
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Domaniewska 37
Słuzew
02-672