Kompozytor, instrumentalista, wszechstronny muzyk sesyjny. Klasyczne wykształcenie odebrał w szkole muzycznej w Poznaniu, gdzie uczył się w klasach fortepianu i perkusji. Od ponad 20 lat tworzy muzykę elektroniczną czerpiąc inspiracje nie tylko z dokonań artystów, którzy nadali kształt temu gatunkowi (Vangelis, Isao Tomita, Tangerine Dream i Klaus Schulze), ale także z muzyki poważnej (Chopin, Deb
ussy, Grieg), ethno, folkowej i poezji. Piwerwszy raz z muzyką elektroniczną zetknął się jeszcze jako dziecko, odtąd towarzyszyło mu intrygujące wspomnienie usłyszanych w radiu "Obrazków z wystawy" Musorgskiego w transkrypcji na syntezatory Isao Tomity. Nieco później odkrył stałe źródło informacji o fascynujących go dźwiękach - audycję "Studio Nagrań" Jerzego Kordowicza w programie 3 Polskiego radia. Momentem przełomowym o charakterze inicjacji artystycznej był dla niego koncert grupy Tangerine Dream w poznańskiej Arenie w 1983 roku. Odtąd zaczął tworzyć pierwsze szkice kompozycyjne, improwizował na dostępnym instrumentarium, stosując również technikę fortepianu preparowanego. Ten okres eksperymentów dziesięć lat później, gdy miał już dostęp do syntezatorów, zaowocował krystalizującym się materiałem na pierwszy solowy (i jak się okazało jedyny) fonogram. Debiutował w 1995 roku wydaną prze X-Serwis kasetą "Kamienna Droga" oraz koncertem podczas "Zlotu Elektronicznych Fanatyków" (ZEF) w Piszu, transmitowanym w "Trójce", w audycji red. W tym samym roku w ramach targów Infosystem w Poznaniu koncertował razem z Władyslawem Komendarkiem oraz Tomaszem Kubiakiem. Efektem wspólnego jam session był maxiCD "Infomania", który ukazał się w roku 1996. Ten rok to również koncert w ramach festiwalu "El-Izerie" organizowanego przez Andrzeja Szymalskiego w Świeradowie Zdroju. Od tego momentu kolejne kompozycje Marka Manowskiego wiele razy goścły w "Trójkowych" audycjach Jerzego Kordowicza. W 1998 roku w jego radiowym plebiscycie "Top Tlen" głosami słuchaczy zajął II miejsce. Reprezentował województwo wielkopolskie na targach EXPO2000 w Hanowerze w towarzystwie solistów Polskiego Teatru Tańca. 2003 rok to kolejny koncert na ZEF-ie Piszu, którym artysta pożegnał się ze sceną syntezatorową. Splot losowych wydarzeń (bankructwo wydawcy, pożar domu, w którym przepadło wiele muzyki, m. mastering debiutanckiej kasety i nigdy nie wydanej pierwszej płyty "Podróże dookoła świata") spowodował, jak się wydawało, ostateczne porzucenie przez artystę nurtu twórczości elektronicznej. "Kamienna droga" pozostała jego jedynym autorskim artefaktem fonograficznym. W późniejszym okresie tworzył utwory do reklam, a także do krótkich etiud filmowych i teatralno-baletowych. Jako pianista często przebywał na kontraktach zagranicznych (m. jako jeden z członków obecnego składu "Alex Bandu" Aleksandra Maliszewskiego), a także współpracował z wieloma muzykami poznańskimi z kręgu muzyki country i rocka. Trzykrotnie występował jako muzyk sesyjny w różnych zespołach na "Przystanku Woodstock". Z zespołami tworzącymi w nurcie muzyki chrześcijańskiej grywał podczas spotkań młodzieży w Lednicy.
2012 rok to powrót Marka Manowskiego do el-muzyki. Zagrał wtedy na festiwalu "The Day of Electronic Music" w Cekcynie a także wziął udział w koncercie charytatywnym "Muzycy elektroniczni dla Cekcyna" (w dzień festiwalu trąba powietrzna zniszczyła okolice tej położonej w Borach Tucholskich miejscowości). Od tego czasu artysta publikuje wyimki ze swojej twórczości w internecie, ilustrując muzykę autorskimi fotografiami, często przetworzonymi w komputerowych programach graficznych. Fotografowanie i grafika stały się od pewnego czasu pasjami pochłaniającymi artystę na równi z muzyką. Codzienność Marka Manowskiego to jazz i blues, rock i country, poezja śpiewana, a nawet tak niecodzienne gatunki jak muzyka bakaratowa i operetkowa. Jest przecież rutynowanym muzykiem sesyjnym. Osobną aktywnością płynącą z serca jest udzielanie się w nurcie muzyki chrześcijańskiej. Wszystko to nie przysłania mu jednak miłości do muzyki elektronicznej, do której wraca z materiałem starszym i najnowszym. Jak się okazuje mimo pożegnań Marek Manowski cały czas tworzył coś "do szuflady". Jednak debiut płytowy, od dwudziestu lat wyczekiwany przez grono wiernych fanów, cały czas jeszcze przed nim...