Bezbarierowi.pl

Bezbarierowi.pl

Udostępnij

27/12/2025

Nadchodzi nowy rok i nowe podróże. Tym razem daleko, do zupełnie innego świata, więc przygotowania czas zacząć. 🇯🇵🇯🇵🇯🇵

Photos from Bezbarierowi.pl's post 23/09/2025

Vinci: muzeum w kawałkach

Każde, nawet najmniejsze miasteczko na świecie ma statystyczną szansę na zrodzenie postaci wybitnej, a przynajmniej takiej, która przyciągnie turystów. I dlatego Bezbarierowi da Opole ruszyli swoje zacne cztery litery do miejsca narodzenia Leonarda da Vinci.

Absolutnie mikroskopijne stare miasteczko składające się z pałacyku, kościoła i zwartej zabudowy było za małe aby pomieścić wszechstronnego i ciekawskiego świata Leonarda. I w sumie lokalne muzeum cierpi na problemy lokalowe. Cała ekspozycja mieści się w czterech budynkach rozrzuconych po Vinci i nie tylko. Bilet jest wspólny na wszystkie ekspozycje. Niepełnosprawni i ich opiekunowie wchodzą za darmo.

W lokalnym pałacu oraz drugim budynku można obejrzeć małe machiny zbudowane na podstawie szkiców mistrza. Niestety nie można ich dotykać i bawić się przekładniami, co wprawiło Wojtka w melancholię, szczególnie że nie mógł polatać sobie machiną latająca.

Leonardo zainteresowań miał naprawdę sporo. Prowadził zaawansowane badania anatomiczne, tworzył projekty żurawi budowlanych, pracował z kołami zębatymi i łańcuchami napędowymi. Wymyślił drewniany czołg (model za mały, aby Wojtek mógł z do niego wsiąść), a nawet prawie skonstruował perpetuum mobile.

Jeśli Leonardo da Vinci kojarzy się Wam raczej z malarstwem, a nie chcecie przedzierać się przez dzikie tłumy w galeriach Uffizi, Luwru czy Wawelu, to pewnie ucieszy Was fakt, że w Vinci jest galeria reprodukcji naturalnej wielkości, która usatysfakcjonuje każdego umiarkowanego miłośnika sztuki.

Poza miasteczkiem, na zboczu góry stoi rodzinny dom wynalazcy. Aby się tam dostać, należy wjechać wąską serpentyną na parking położony około stu metrów od chatki. Jest miejsce dla niepełnosprawnych, ale tłumów nie ma, więc miejsce znajdzie się dla każdego.

Z parkingu warto przespacerować się dostosowaną do potrzeb osób niepełnosprawnych ścieżynką wijącą się przez malowniczy gaj oliwny. Czy drzewa są na tyle stare, aby biegał wokół nich mały geniusz, tego nie wiemy.

Schody - dosłownie - zaczynają się przy wejściu do domu narodzin mistrza. W XV wieku dostępności jeszcze nie wynaleziono, więc Agnieszka musiała zostać zniesiona stromym stopniem (jednym) w dół. Ekspozycja składa się z półprzezroczystego Leonarda, który mówi po włosku i chyba mu smutno.

Mimo wszystko na miejsce warto przyjechać, aby poobcować z uroczymi drzewkami oliwnymi, a także żeby poczuć dreszczyk emocji podczas mijania się z innymi kierowcami na wąskiej dróżce do domu narodzin geniusza.

Także jak będziecie w okolicach, polecamy.

Photos from Bezbarierowi.pl's post 13/09/2025

Livorno: w stronę słońca

-Pojedziemy nad Morze Tyrreńskie obejrzeć zachód słońca? - zaproponował Wojtek.
-Dobrze - zadecydowała Agnieszka.
I tak wyruszyliśmy do Livorno.

Miasto w przewodnikach turystycznych jawi się jako pełne atrakcji i niesamowitych miejsc. Jednak rzeczywistość sprowadziła nas na ziemię. Pierwsze rozczarowanie: Piazza del Republica: betonowo-asfaltowy kolos pełen zaparkowanych samochodów. Zresztą brak miejsc parkingowych prześladował nas przez całą wycieczkę.

Dzielnica zwana Nową Wenecją jest pełna kanałów, w których zacumowane są niezliczone żaglówki i motorówki. Góruje nad nią Nowa Forteca, która z uwagi na brak prac remontowych wygląda staro.

Jest też Stara Forteca, położona przy wejściu do portu, który został założony jeszcze przez Medyceuszy. Livorno zostało założone przez tę rodzinę, aby pognębić sąsiadów z Pizy, którzy wypięli się na florenckich władców i sami zarabiali na handlu.
Medyceusze ogłosili Livorno miastem wolnych ludzi i zaprosili do niego dłużników, przestępców, a nawet o zgrozo innowierców.

Na wolności miejscowość zbudowała swoją wielkość. Choć najsłynniejszy monument przedstawiający Ferdynanda I niewolącego czterech Maurów ze swobodą niekoniecznie się kojarzy.

Po półgodzinnych poszukiwaniach miejsca parkingowego, wysiedliśmy w okolicach Terrazza Mascagni. To miejskie tereny rekreacyjne z nadmorskim deptakiem. Sporym plusem miejsca jest brak turystów. Minusem: schody i brak udogodnień dla niepełnosprawnych. Nie liczcie także na szczególny wybór, jeśli chodzi o gastronomię. Knajpa przy akwarium miejskim jest nieszczególna. Na Terrazza Mascagni brakuje także ławek.

Słońce wisiało jeszcze trochę nad horyzontem, więc postanowiliśmy poszukać innego miejsca na obserwację zachodu słońca. Nasz wybór padł na okolicę Calfurii, kilka kilometrów na południe od Livorno. Po kilku nerwowych manewrach zatrzymaliśmy się na jednym z nadmorskich parkingów zawieszonych na nadmorskim klifie. Kilkanaście metrów pod nami plażowicze wygrzewali się w ostatnich promieniach na skalistym wybrzeżu. Słońce powoli zanurzyło się w Morzu Tyrreńskim. Było cudownie.

W drogę powrotną wybraliśmy się drogą okalającą miasto i prowadzącą przez lokalne góry. Choć zapadał zmrok, na poboczach stało mnóstwo samochodów, a nieopodal przeciągały tłumy spacerowiczów. Jak się okazało zachód słońca nie był jedynym spektaklem na niebie tego dnia. Tłumy miłośników astronomii wyszły oglądać zaćmienie księżyca. Nam było dane zobaczyć je podczas drogi powrotnej do naszej bazy.

Odwiedźcie Livorno, ale raczej trzymajcie się z daleka od centrum.

Chcesz aby twoja praktyka była na górze listy Klinika w Opole?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Strona Internetowa

Adres


Opole