AutoCentrum.pl

AutoCentrum.pl

Udostępnij

18/05/2026

Egzamin na automacie coraz popularniejszy. Jeden kod w prawie jazdy może jednak ograniczać

Coraz więcej kursantów wybiera egzamin na prawo jazdy w samochodzie z automatyczną skrzynią biegów. Powód jest prosty: automat oznacza mniej stresu, łatwiejsze ruszanie i brak konieczności ciągłej pracy sprzęgłem. Dodatkowo rośnie liczba hybryd i aut elektrycznych, które i tak nie mają klasycznego manuala.

Dla wielu osób kurs na automacie wydaje się dziś bardziej praktyczny niż nauka jazdy samochodem z ręczną zmianą biegów. Podczas egzaminu kursanci mogą skupić się na znakach, ruchu i manewrach, a nie na zmianie przełożeń czy ryzyku zgaśnięcia silnika.

Za wygodą kryje się jednak istotne ograniczenie. Osoba, która zdaje egzamin na automacie, otrzymuje w prawie jazdy kod 78. Oznacza on możliwość prowadzenia wyłącznie pojazdów z automatyczną skrzynią biegów.

Kod znajduje się w rubryce ograniczeń i podczas kontroli drogowej to właśnie on określa zakres uprawnień kierowcy. Jazda samochodem z manualną skrzynią przy aktywnym kodzie 78 może zostać potraktowana jak prowadzenie pojazdu bez odpowiednich uprawnień.

Problem pojawia się częściej, niż wielu kursantów zakłada. Auto zastępcze, samochód służbowy, pojazd pożyczony od znajomego czy tańszy samochód z wypożyczalni za granicą mogą okazać się niedostępne dla kierowcy z takim ograniczeniem.

Usunięcie kodu 78 wymaga ponownego egzaminu praktycznego, tym razem na samochodzie z manualną skrzynią biegów. Nie trzeba ponownie zdawać teorii, ale konieczne jest zaliczenie jazdy obejmującej obsługę sprzęgła i zmianę biegów. Dopiero wtedy urząd usuwa ograniczenie z dokumentu.

Popularność automatów rośnie głównie w dużych miastach i wśród młodych kierowców. Dla osób jeżdżących głównie po mieście automatyczna skrzynia oznacza większy komfort w korkach i prostszą codzienną jazdę.

W środowisku szkoleniowym coraz częściej mówi się o możliwych zmianach przepisów związanych z kodem 78. Unia Europejska analizuje regulacje w związku z rosnącą liczbą aut elektrycznych i automatycznych skrzyń biegów. Na razie jednak w Polsce jedyną drogą do pełnych uprawnień pozostaje egzamin praktyczny na manualu.

14/05/2026

Moskwicz, Wołga i stare SUV-y z Chin. Tak dziś wygląda rosyjska produkcja aut

Rosyjska motoryzacja po sankcjach miała się odbudować i uniezależnić od Zachodu. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Po wycofaniu europejskich, amerykańskich i japońskich koncernów tamtejsze fabryki przeszły w tryb przetrwania, a linie montażowe wypełniły starsze modele chińskich marek oraz reaktywowane nazwy z czasów ZSRR. Problem w tym, że większość tych samochodów technologicznie należy już do poprzedniej dekady.

Rosyjskie zakłady nie projektują dziś własnych aut. Zamiast tego montują licencyjne konstrukcje z Chin, często sprzedawane pod lokalnymi markami i z nowymi emblematami. Jednym z najpopularniejszych modeli pozostaje Chery Tiggo 7 Pro, którego rosyjskie wersje bazują na rozwiązaniach z 2019 r., mimo że w Chinach model zdążył już przejść kolejne modernizacje.

Podobnie wygląda historia Moskwicza 3. Reaktywowana marka wróciła na rynek jako symbol odrodzenia rosyjskiej motoryzacji, ale sam samochód to w praktyce przemianowany JAC JS4 z 2020 r., oparty na jeszcze starszym projekcie z 2018 r. Zmieniły się logotypy i część detali, jednak technicznie pozostała to chińska konstrukcja starszej generacji.

Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku Havala. Model M6 składany w Rosji korzysta z platformy H6 pokazanej już w 2011 r. Choć auto przeszło lifting, zmiany ograniczyły się głównie do stylistyki. Pod maską nadal pracuje ten sam 150-konny silnik turbo z automatyczną skrzynią i napędem na przednią oś.

Rosja próbuje jednocześnie wskrzesić dawne motoryzacyjne symbole. Najgłośniej mówi się dziś o nowej Wołdze, która ma bazować na chińskim Geely Monjaro. Projekt pokazuje jednak skalę zależności rosyjskiego przemysłu od chińskiej technologii i dostaw komponentów.

Największym problemem pozostaje brak własnego zaplecza inżynieryjnego. Licencyjny montaż pozwala utrzymać produkcję i miejsca pracy, ale nie daje możliwości szybkiego rozwoju nowych modeli. W efekcie rosyjskie auta już w dniu debiutu są technologicznie starsze od aktualnej oferty dostępnej w Chinach.

Kluczowym argumentem dla klientów stała się cena. Spadek siły nabywczej sprawił, że kierowcy akceptują starsze konstrukcje, jeśli są tańsze i prostsze w serwisowaniu. Tyle że taki model coraz mocniej odbija się na całej branży. W Rosji zamykane są salony chińskich marek, a największy producent, AwtowAZ, notuje spadki sprzedaży i problemy kadrowe.

Coraz więcej wskazuje na to, że to nie chwilowy kryzys, lecz nowy model działania rosyjskiej motoryzacji - opartej głównie na składaniu starszych chińskich samochodów pod lokalnymi markami.

13/05/2026

Diesel przestaje mieć sens? Oto 13 aut z najniższym spalaniem w 2026 roku 🚗⛽️

Różnice rzędu kilku dziesiątych litra na 100 km potrafią w skali miesiąca przełożyć się na realne oszczędności sięgające setek złotych. Przeanalizowaliśmy setki testów drogowych i wybraliśmy 13 modeli, które w rzeczywistych warunkach spalają najmniej. Kluczowy był spokojny styl jazdy - to właśnie wtedy najlepiej widać różnice między napędami.

Wnioski są jasne: dane katalogowe WLTP coraz częściej rozmijają się z praktyką. Hybrydy dominują w mieście, a diesle wciąż trzymają niskie spalanie w trasie, ale przewaga między nimi wyraźnie się zmniejsza. Nowoczesne benzyny dzięki turbodoładowaniu i wtryskowi bezpośredniemu potrafią dziś dorównać starszym dieslom. O efektywności coraz częściej decyduje masa auta, zestrojenie napędu oraz praca systemów hybrydowych i elektroniki zarządzającej silnikiem.

W zestawieniu znalazły się modele, które regularnie osiągają najniższe wyniki spalania w testach:

Hybrydy i benzyny - najniższe spalanie w mieście

Toyota Yaris Hybrid (IV gen.) - ok. 3,8–4,1 l/100 km
Toyota Yaris Cross Hybrid - ok. 4,6 l/100 km
Lexus LBX - ok. 4,4 l/100 km
Hyundai Ioniq Hybrid - ok. 3,9–4,8 l/100 km
Mazda 2 Hybrid (III gen.) - ok. 3,8–4,3 l/100 km
Suzuki Celerio 1.0 - ok. 4,6 l/100 km
Suzuki Swift Hybrid - ok. 4,5–5,0 l/100 km
Kia Niro HEV - ok. 4,5–5,0 l/100 km
Toyota Corolla Hybrid - ok. 4,5–5,0 l/100 km

Diesle - najniższe spalanie w trasie

Peugeot 208 1.5 HDi - ok. 4,2 l/100 km
Citroën C3 1.5 HDi - ok. 4,3 l/100 km
Opel Corsa 1.5 Diesel - ok. 4,3 l/100 km
Skoda Octavia 2.0 TDI - ok. 4,5 l/100 km

Najniższe spalanie nie jest już domeną jednego typu napędu. W praktyce to styl jazdy i konkretna konstrukcja auta decydują dziś bardziej niż wybór paliwa.

Ranking pokazuje wyraźną zmianę na rynku motoryzacyjnym - liczy się realna efektywność, a nie deklaracje producentów. W efekcie 13 wyróżnionych modeli to nie przypadek, lecz auta, które konsekwentnie potwierdzają niskie spalanie w codziennym użytkowaniu.

Szacunki pokazują, że różnice 0,5-1,0 l/100 km przy przebiegach rzędu 15-20 tys. km rocznie mogą oznaczać oszczędność nawet kilku tysięcy złotych.

08/05/2026

EMP odcina się od Izery. Ruszają negocjacje z Foxconnem

ElectroMobility Poland zmienia strategię i porzuca projekt Izera. Decydujący argument pozostaje ten sam: chińscy partnerzy nie chcieli realnie dzielić się technologią, więc zamiast montowni w Jaworznie ma powstać pełnoprawny hub z transferem know-how. Spółka rozpoczęła negocjacje z tajwańskim Foxconnem, jednym z największych producentów elektroniki, rozwijającym także segment elektromobilności poprzez Foxtron Vehicle Technologies.

Dotychczasowy model oparty na współpracy z chińskimi partnerami uznano za niewystarczający – brak realnego transferu technologii oznaczał ryzyko sprowadzenia projektu do roli montowni. Nowa koncepcja zakłada odejście od tego podejścia i budowę w Jaworznie pełnoskalowego hubu elektromobilności.

Planowane partnerstwo z Foxconnem ma charakter strategiczny. Negocjacje dotyczące wspólnego przedsięwzięcia mają zostać sfinalizowane w drugiej połowie roku. Finansowanie ma pochodzić m.in. z Krajowego Planu Odbudowy oraz Funduszu Reprywatyzacji, natomiast Foxconn wniesie kapitał i technologie.

W Jaworznie ma powstać kompleks produkcyjny obejmujący tłocznię, spawalnię, lakiernię, produkcję baterii i układów napędowych oraz montaż pojazdów. Kluczową zmianą jest zwiększenie udziału wartości dodanej w Polsce oraz rozwój lokalnych kompetencji inżynieryjnych i R&D.

Projekt zakłada również stworzenie nowej europejskiej marki EV z centralą w Polsce. W pierwszym etapie przewidziano trzy modele oraz rozwój lokalnego centrum R&D i integrację krajowych dostawców w łańcuchu produkcyjnym.

Foxconn wnosi doświadczenie w industrializacji produkcji wielkoseryjnej, systemach connected vehicles, integracji oprogramowania oraz zarządzaniu globalnymi łańcuchami dostaw. To kompetencje kluczowe dla przejścia od projektu koncepcyjnego do produkcji seryjnej.

EMP podkreśla, że nazwa Izera nie będzie kontynuowana. Nowy projekt ma opierać się na joint venture i stopniowym budowaniu niezależnych kompetencji technologicznych w Polsce. Priorytetem jest rozwój przemysłu EV, a nie szybkie wprowadzenie gotowego modelu.

Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, Jaworzno może stać się jednym z kluczowych ośrodków elektromobilności w regionie, obejmującym pełny ekosystem produkcji – od baterii po gotowy pojazd.

07/05/2026

Apteczka w aucie znów obowiązkowa? Szykują się nowe przepisy

Apteczka wraca do obowiązkowego wyposażenia samochodów osobowych - wynika z planów Ministerstwa Infrastruktury, które chce zakończyć prace legislacyjne do końca czerwca 2026 r. Podczas kontroli drogowych ma być sprawdzana razem z gaśnicą i trójkątem ostrzegawczym. Resort nie narzuca jednak sztywnej listy zawartości, stawiając na podstawowe środki opatrunkowe, ich aktualność oraz łatwą dostępność.

Zmiana oznacza powrót do wcześniejszych regulacji i dostosowanie polskich przepisów do standardów obowiązujących w wielu krajach Unii Europejskiej. Celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza że pierwsze minuty po wypadku mogą decydować o zdrowiu poszkodowanych. Podstawowa apteczka ma umożliwić udzielenie pomocy jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych.

Nowe przepisy zakładają, że każdy samochód kategorii M1 będzie musiał posiadać apteczkę doraźnej pomocy. Jej brak będzie traktowany jako naruszenie obowiązkowego wyposażenia pojazdu i może skutkować mandatem podczas rutynowej kontroli. Policja będzie weryfikować jej obecność tak samo jak inne wymagane elementy wyposażenia.

Ważnym elementem zmian jest sposób przechowywania apteczki. Powinna znajdować się w kabinie pojazdu, w miejscu łatwo dostępnym - np. w schowku lub bocznej kieszeni drzwi. Umieszczenie jej w bagażniku może utrudnić szybkie użycie w sytuacji zagrożenia. Istotna jest także regularna kontrola zawartości, ponieważ materiały opatrunkowe i rękawiczki mają ograniczoną trwałość i tracą swoje właściwości po upływie terminu ważności.

Choć projekt nie określa szczegółowego wyposażenia, kierowcy będą musieli zadbać, aby apteczka zawierała podstawowe środki do udzielania pierwszej pomocy i była zawsze gotowa do użycia. Odpowiedzialność za jej kompletność spoczywa na właścicielu pojazdu.

Wprowadzenie obowiązku może zwiększyć świadomość kierowców i poprawić bezpieczeństwo na drogach. Jednocześnie oznacza konieczność regularnej kontroli wyposażenia auta i niewielki dodatkowy koszt, który ma realne znaczenie w sytuacjach zagrożenia życia.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Usługi Samochodowe w Kraków?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Strona Internetowa

Adres


Kraków