z nas zaczął się inaczej, w innym miejscu i innych okolicznościach. Pierwsza opolska załoga punkowa owiana była mgłą legendy. Dzisiaj nie wiele osób jest w stanie odróżnić ile w tej legendzie było mgły, a ile prawdy. Także z powodu trybu życia załogantów, który raczej nie był ani fit, ani eko ;-). Spotykała się w dawnych kamieniołomach. Tam rodziły się pierwsze opolskie punkowe zespoły: RPA, Cofacze Kultury, Chłopiec z plakatu, Reżim Czerwonych Autobusów... W tych trzech ostatnich na basie grał Stasiu Kraska. Mieszkał na opolskim Osiedlu Chabrów. Na Chabrach mieszkaliśmy też my: Piotr i Grzegorz Maślakowie (Pikolak i Grisza). Tu zaczyna się kolejna opowieść. Ja (Pikolak) byłem w szóstej klasie podstawówki (serio!), kiedy spotkaliśmy się razem z Griszą (perkusja), Jarkiem Gosem (vocal) i Januszem Szalewskim (gitara). Mama za kupony na dzień kobiet kupiła mi pierwszą elektryczną gitarę - czechosłowacką podróbę Gibsona - Onyx. Na tle polskich Aster Rocka (taką miał Jasiu) i Kosmosu, Onyx prezentował się i brzmiał naprawdę genialnie. Nie mieliśmy piecy. Na próby pożyczałem od Taty domowe radio Elizabeth z kolumnami. Grisza grał na „perkusji” Polmuz. Jasiu był po szkole muzycznej i miał przester do gitary. Fuzz. Kozak. To było coś. Nazwaliśmy się NRN, co było trochę przypadkiem. Bez nazwy zagraliśmy pierwszy koncert, w ramach dni osiedla. Próby mieliśmy w osiedlowym klubie miłośników fantastyki. Na pierwszy poważny koncert zaprosił nas Rycerz, który wtedy zawiadował Studenckim Studiem Radiowym Radiosygnały. Pamiętam rozmowę na temat tego koncertu. Rycerz zapytał o nazwę. Jasiu Szalewski zmieszany odpowiedział: yyy…. na razie nic… A Rycerz powtórzył: „Na Razie Nic. To ja może zapiszę w skrócie NRN”. Koncert w auli WSP (dziś Uniwersytet Opolski) zagraliśmy razem z ówczesnymi legendami opolskiej sceny alternatywnej: Nigdy Nie Trzeźwieć i Najładniejsze Nogi Opola. A ponieważ nie mieliśmy basisty, Rycerz poznał nas z Konserwą - basistą. On też gościnnie nagrał z nami pierwsze demo w studiu Radiosygnały. Konsoletą był stół mikserski z samochodu Robur Radia Opole. Miałem wtedy… 13 lat. Reszta 16. Potem był kolejny koncert, tym razem z prawdziwą legendą KSU. Siczka i chłopaki z Ustrzyk przywieźli kilka skrzynek jaboli, więc niewiele z koncertu pamiętamy. Pod sceną pogował Szmuńka. Tak znaleźliśmy basistę. NRN szybko się rozpadł. Ponieważ wciąż ciągnęło nas bardzo do punka, razem ze Szmuńką i Griszą stworzyliśmy SID’a. Wtedy jeszcze zespół nie miał nazwy. Pojawiła się sama. Nikt z nas nie wie, co znaczy ten skrót. Ale uznaliśmy, że dobrze brzmi. Po prostu spotykaliśmy się i coś kombinowaliśmy w trójkę. Kolejny ważny początek SID’a miał miejsce w 1991 roku. W I LO w Opolu na korytarzu zobaczyłem dziewczynę ze skrzypcami, która na pewno nie wyglądała jak „stereotypowa uczennica szkoły muzycznej”. Glany, kolorowe ciuchy… Z Brudzią (Magda Brudzińska) bardzo szybko złapaliśmy flow. Nie pamiętam już w jakich okolicznościach dokładnie padła ta propozycja, jak przez mgłę przypominam sobie, że gdzieś na szkolnym korytarzu zaprosiłem Brudzię na próbę. Oprócz profesjonalizmu (jedyna z nas czytała nuty) i świetnego głosu, wnosiła do SID’a także niezwykłą charyzmę, urok i urodę. Potem wszystko poszło dość szybko. Magda ze skrzypiec przerzuciła się na altówkę, co w magiczny sposób zmieniło nasze brzmienie. I jak na 1991 rok było baaardzo oryginalne. Naprawdę nie znaliśmy jeszcze wtedy Under The Gun. Ich kaseta wpadła nam w ręce tuż przed tym, kiedy dostaliśmy propozycję zagrania razem kilku koncertów. Pierwsze demo SID’a też nagraliśmy w Radiosygnałach. A ponieważ jak na punków graliśmy dość sprawnie, a dzięki Brudzi brzmieliśmy oryginalnie, szybko zaczęły się koncerty. Jeździliśmy na nie Trabantem. To był prawdziwy Punkowóz. Mówiliśmy na niego Kaszalot Szos. Pakowaliśmy się w czwórkę, a czasami piątkę do trabanta. Do tego cały sprzęt: perkusja, talerze, dwa piece, dwie gitary, altówka. Nie pamiętam jak dokładnie trafiliśmy na siebie z Falonem z Psów Wojny. Falon zaproponował profesjonalne nagranie i wydanie materiału. Studio FORS w czeskim Cieszynie wydawało nam się jakimś kosmosem. Jako wynagrodzenie dostaliśmy kilkadziesiąt kaset. Dla nas to wystarczyło. Także dzięki Falonowi zagraliśmy koncert przed brytyjską legendą, GBH w Krakowie, potem z Włochatym, Farben Lehre i kilkoma innymi świetnymi formacjami, transmitowaną przez TVP 2 Punkową Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Nikt z nas nie pamięta ile dokładnie zagraliśmy koncertów. Ujmę to dyplomatycznie. Luki w pamięci są nie tylko skutkiem przemijającego czasu :-). Dzisiaj znowu gramy. I nie chcemy, żeby to brzmiało jak zwierzenia ZBOWiD-owców, dlatego serdecznie Was zapraszamy na koncerty. Dla nas to nowy, inny SID, stara jest tylko energia. Nowy jest też Filemon - Kuba. To syn Grishy i drugi po Magdzie najlepiej wykształcony muzycznie członek SID'a (drugi, który rozumie nuty). Gra na bardzo punkowych instrumentach - djembe i ukulele :-P Lubimy bawić się muzyką, a że czasy trudne, także manifest jest dla nas dość ważny. Zapraszamy na koncerty! A jeśli je organizujesz, zachęcamy do zaproszenia nas!