Tri4fun

Tri4fun

Udostępnij

Photos from Tri4fun's post 03/02/2023

Życzę Wam Wszystkim abyście kiedykolwiek mogli poczuć tyle radości, szczęścia i spokoju czego doświadczyłem na trasach w 2022 r. Trywialne, ale warto mieć marzenia. Zmieniają nas na lepsze w wielu rolach społecznych jakie pełnimy (męża, syna, brata, pracownika).
Z jednej strony trochę się pochwalę, z drugiej w tych działaniach chyba jest jakieś głębsze przesłanie dla Was.
Z roku 2022 wycisnąłem każdą sekundę, dlatego dzięki rodzina za wyrozumiałość. Anita, Michał, rodzice, teściowie itd. 😊
Nabieganie 4684 km kosztuje masę czasu (tak jak obrona doktoratu i rower, chociaż w drugiej połowie roku nie wspomagałem się kołami). Zaczęło się 1 stycznia na Babiej Górze a skończyło 31 grudnia na Tarnicy 😊
Dzięki Trener Maciej Macewicz, to już chyba 10 lat jak widać świetnego trzymania lejców 😊. W końcu podziękowania dla przyjaciół widocznych na zdjęciach za masę MOTYWACJI 😊 Mam wokół siebie ULTRA FAMILY 😊
W nadchodzącym roku Życzę Wam i sobie masę sportowego cierpienia.
BUT 😊!

Photos from Tri4fun's post 06/09/2022

GSŚ – Główny Szlak Świętokrzyski – czerwony szlak turystyczny.
Przygodę rozpoczęliśmy w miejscowości Gołoszyce (dzięki za transport Kuba) i skierowaliśmy się na zachód.
Start ostry 19:30 w czwartek 11 sierpnia 2022r. Wyposażeni w latarki czołówki ruszyliśmy żwawym krokiem w pierwsze Pasmo Jeleniowskie z najwyższym szczytem o nazwie Szczytniak 554m n.p.m. Dzięki (Michał) za tracka (mogliśmy być spokojni o nawigację – wgrana trasa w zegarek który wibruje i wydaje dźwięki jak zboczy się z trasy. Duże ułatwienie i pewność, że nie zejdziemy ze szlaku. Plan był taki, że idziemy całą noc… o 2:30 zameldowaliśmy się na Świętym Krzyżu (Łysa Góra) 594 m n.p.m. (Pasmo Łysogórskie) Przed Chrztem Polski (początek chrześcijaństwa w Polsce) który zapoczątkował proces wypierania religii etnicznych Łysa Góra była miejscem kultu Słowian do dziś przetrwał wał kultowy, otaczający partię szczytową wzniesienia. Wał złożony jest z dwóch części o kształcie przedłużonej elipsy. Łączna długość to około 1500m, a wysokość dochodzi do 2 m. Prace nad budową wału przerwano po przyjęciu chrześcijaństwa.
Do 3:30 siedzieliśmy na ławeczkach przed Sanktuarium na Świętym Krzyżu, jednak wysokość, noc oraz porywisty wiatr spowodował, że zrobiło się zimno i utrudniony był proces regeneracji.
Postanowiliśmy więc rozłożyć namiot poza murami okalającymi Sanktuarium.
Podaje się, że opactwo Benedyktynów na Łysej Górze ufundował Bolesław Chrobry za datę przyjmuje się 1006r – data orientacyjna. Natomiast Klasztor i Kościół zostały ufundowane przez Bolesława Krzywoustego
1102 – 1138r. Władysław Łokietek w 1308r. przekazał benedyktynom relikwie drzewa Krzyża Świętego na którym miał umrzeć Jezus Chrystus. Od tego momentu rozpoczyna się w Polsce kult Drzewa Krzyża Świętego.
Największym czcicielem Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, był król Władysław Jagieło, który siedmiokrotnie na Świętym Krzyżu w tym przed bitwą pod Grunwaldem.
Dziesięciokrotnie odwiedzał Święty Krzyż Król Kazimierz Jagiellończyk, Król Zygmunt Stary był sześć razy,
w tym raz z Boną i dziećmi. Zaś król Zygmunt August trzykrotnie. Pozostali królowie z dynastii Jagiellonów przebywali w świętokrzyski klasztorze tylko po jednym razie. Wszyscy oni nadawali klasztorowi wiele przywilejów. Niewątpliwie największym rozkwit sanktuarium przypadał na okres panowania Jagiellonów.
Więcej ciekawostek znajdziecie na:
https://www.swietykrzyz.pl/
Pobudka po 3godzinach spania, pakowanie namiotu i dalej przez Pasmo Łysogórskie do miejscowości Święta Katarzyna. Tutaj track trasy wgrany w zegarek poprowadził nas nie czerwonym szlakiem GSŚ (ominęliśmy Przełęcz Świętego Mikołaja oraz Łysicę najwyższy szczyt Pasma Łysogór) tylko maszerowaliśmy trasą o nazwie Biały Gościniec (który najwyższe szczyty Pasma Łysogórskiego omija od strony północnej) i to jest zielony szlak edukacyjny. Bardzo urokliwy odcinek przez Świętokrzyski Park Narodowy. Dzień był upalny, ale na szczęście maszerując cały czas w zacienionym terenie było bardzo przyjemnie tym bardziej, że co chwila widzieliśmy piękne okazy prawdziwków (borowik szlachetny). Dotarliśmy do Świętej Katarzyny – obowiązkowa i zasłużona przerwa obiadowa.
Zanim udało się znaleźć i dotrzeć do knajpy żar lejący się z nieba zdążył dokuczyć. Wróciliśmy na GSŚ i dalej na zachód przez górę Wymyśloną i mocnym podejściem pod górę Radostowa 451m n.p.m. Na szczycie góry jest zadaszona altanka. Chcieliśmy usiąść w tej altanie i zregenerować się chwilę. Okazało się, że nad głowami pod daszkiem jest gniazdo szerszeni, więc w trybie ekspresowym zrobiliśmy ewakuację 😊 Zbliżał się wieczór, więc szukaliśmy miejsca noclegowego. Początkowo chcieliśmy rozbijać się nad rzeką Lubrzanką. Niestety totalnie nie było odpowiedniego miejsca na namioty. Schronisko PTTK w Ciekotach również nie przyjmowało turystów zewnętrznych, ponieważ stacjonują tutaj uchodźcy z Ukrainy. Postanowiliśmy więc skierować się dalej na zachód szlakiem czerwonym. Po przekroczeniu rzeki Lubrzanka (która oddziela pasmo Łysogórskie od pasma Masłowskiego) dotarliśmy do ściany. Z plecakami wypełnionymi śpiworami, karimatami oraz namiotami, ścianę pokonaliśmy powoli i mozolnie.
Chyba największe nachylenie terenu w górę na trasie, albo to takie odczucia, bo ostatnie kilometry etapu w tym dniu ? Wreszcie kawałek trawy i kapitalne miejsce na namioty na łące leśnej. Pobudka wcześnie rano i marsz dalej jak się okazało w tym dniu forma dopisywała  37km. Poranek mglisty, ale teren o delikatnych podejściach i zejściach szybko pokonywany. Dotarliśmy do Diabelskiego Kamienia 460m n.p.m. Według legendy skałę tą rzucił diabeł który przelatywał w kierunku Klasztoru na Świętym Krzyżu. Diabeł wystraszył się głośno piejącego koguta z pobliskich Mąchocic. Dalej najwyższy szczyt Pasma Masłowskiego – Klonówka 743m n.p.m. Dotarliśmy do miejsca gdzie GSŚ przecina drogę ekspresową E77 i tutaj najmniej ciekawy odcinek trasy przy drodze szybkiego ruchu w kierunku kładki – żeby dojść do tej kładki trzeba zrobić taką podkowę.
Po przejściu nad drogą ekspresową numer E77 czerwony szlak prowadzi do Pasma Wzgórza Tumlińskie.
Przy podejściu na najwyższą (Sosnowica 413m n.p.m.) górę tego pasma minęliśmy kamieniołom czerwonych piaskowców tumlińskich wieku triasowego, sporadycznie można spotkać odciski łap dinozaurów trisowych. Ciekawostka * fasada Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej jest wykonana z Piaskowska tumlińskiego.
Następnie Michał Krasiński podał nam namiary na duży i dobrze zaopatrzony sklep (lekko odeszliśmy od GSŚ) jak się okazało miał też duży dach i mogliśmy dodatkowo przeczekać opad deszczu siedząc na karimatach pod dachem oparci o ścianę 😊 świetna przerwa.
Po przerwie z werwą wróciliśmy na czerwony szlak dotarliśmy do urokliwego miejsca Rezerwat Kręgi Kamienne podejście mocne z dużym procentem nachylenia – (szlak przecina prostopadle poziomice które są w bliskiej od siebie odległości na mapie). Następnie teren pokonywaliśmy zboczem wzdłuż poziomic. I na koniec zejście z dużym kątem nachylenia. W rezerwacie można zauważyć pogańskie kulturowe kręgi kamienne z VIII-IX wieku oraz szańce ziemne z czasów I Wojny Światowej. Najdłuższy etap z pięknymi lasami podejściami oraz atrakcjami po trasie rekompensowały z naddatkiem tą nieszczęsną „podkowę” przy ekspresowej drodze E77. Przekroczyliśmy rzekę Bobrza i odeszliśmy kawałek od drogi i rozbiliśmy namioty na ostatni nocleg. Dotarliśmy do Pasma Oblęgorskiego. Wieczorem posiedzieliśmy dłużej czuliśmy, że jutro meta i Kuźniaki. Rano mokro, mglisto, ale szybko poskładaliśmy namioty i ruszyliśmy dalej. Na tym etapie trochę początkowo chowaliśmy się przed deszczem pod drzewami, ale później czując blisko metę oraz stosunkowo wysoką temperaturę maszerowaliśmy na zachód nawet przy silniejszych opadach deszczu. Zaliczyliśmy po drodze najwyższy szczyt Pasma Oblęgorskiego – Sieniawska Góra 449m n.p.m. wejścia i zejścia nie odczuliśmy 😊 Natomiast bardzo fajną górą okazała się Perzowa 396m n.p.m. – 3 góra pod względem wysokości z pasma, ale chyba najbardziej ostra jeżeli chodzi o podejście i zejście. Dodatkowym atutem Perzowej jest to, że na jej szczycie jest rezerwat przyrody nieożywionej. W tych okolicach można poczuć się jak w Narodowym Parku Gór Stołowych.
Przez chwilę czerwony szlak prowadzi nawet labiryntem skalnym. Na samym szczycie znajduje się bardzo oryginalna kapliczka św. Rozalii.
Więcej informacji o tej kapliczce znajdziecie na:
https://ckinfo.pl/kapliczka-sw-rozalii-na-perzowej-gorze/
Jeszcze ostatnie wejście i zejście na górę Kużnicką i meta i drugi kamień 😊 Dzięki Michał Krasiński za transport do Kielc skąd każdy pojechał w swoją stronę do domu (Puławy, Lublin, Piaseczno)
p.s.
Główny Szlak Świętokrzyski w skrócie - GSŚ im. Edmunda Massalskiego to szlak od którego można rozpocząć przygodę z wielodniową wędrówką w polskich górach.
Jest on najdłuższym szlakiem Gór Świętokrzyskim i przejście nim daje możliwość zobaczenia najcenniejszych atrakcji turystycznych, z których te góry słyną.

Photos from Tri4fun's post 26/12/2021

Last part :) Dębki - Władysławowo :)
Pobudka po 5 i ,,pojechaliśmy" z ostatnim etapem :)
Widok na miejsce noclegowe. Zabezpieczenia zrobione z drewna co by nikt na nas nie wszedł :) bo byliśmy rozbici na ścieżce 
Wietrznie (przenosiło piasek w niektórych miejscach) i pochmurno :) Na plaży pusto :) Idealna pogoda do napierania do mety.
Benek w formie jakby wyszedł z Panka w Świnoujściu :) Chyba czuł, że da radę i że koniec „spacerku” jest w zasięgu.
Dotarliśmy do punktu najdalej wysuniętego na północ Polski Gwiazda Północy - 54°50′08,8″N i 18°18′00,5″E
W szkołach kiedyś uczono nas, że tym punktem był Przylądek Rozewie. Po dokładnym zbadaniu sprawy i ponownych pomiarach geodezyjnych określono precyzyjniej miejsce najdalej wysuniętego punktu Polski i okazało się, że jest to Gwiazda Północy która znajduje się
w miejscowości Jastrzębia Góra.
Na plaży to miejsce jest oznakowane biało czerwonym słupkiem. Natomiast do górze klifu znajduje się pamiątkowy kamień z tablicą informującą. Trzeba pamiętać również o tym, że na samej plaży punkt najdalej na północ może się lekko przesuwać na wschód czy na zachód. Wszystko zależy od sztormów nawiedzających te tereny oraz wiatry i prądy. Ruszyliśmy dalej Władysławowo było na wyciągnięcie ręki. Jak się okazało przez wzgląd na ilość turystów na plaży nie było to najspokojniejsze miejsce na trasie :)
W zasadzie im dalej na wschód tym ludzi jakby przybywało :) Tego się spodziewaliśmy. Zastany widok to potwierdził :). Władysławowo było tego dobrą egzemplifikacją :) Ostatnie kroki po piachu i ognia w poszukiwaniu dostępnego auta z aplikacji Pankek :) Wysypaliśmy piach z butów i dobrze bo za samochodem trzeba było trochę pobiegać hehe Nie było czasu na świętowanie :)) Na dzień dobry żadnej dostępnej fury najbliższa w Pucku (dzień wcześniej sprawdzaliśmy sprawę w aplikacji i nic tego nie zapowiadało). W drodze na PKP (telefon na którym była aplikacja odmówił współpracy), bo chcieliśmy jechać do Pucka, albo dalej do Trójmiasta (w aplikacji widać było, że są auta dostępne). W tym czasie instalowanie na drugim telefonie aplikacji na którym było już mało baterii … i prośba do Pani ze stoiska która sprzedawała pamiątki czy ma może ma igłę dzięki której można by było zrobić restet … udało się odpalił telefon z aplikacją i baterią naładowaną … okazało się, że w przeciwnym kierunku, kilka km dalej ktoś odstawi corollę i bieg do niej biegliśmy w okolicach Centralnego Ośrodka Przygotowań Olimpijskich we Władysławowie. Udało się jest corolla rezerwacja, otwieramy, wsiadamy i powrót. Licznik wskazał 25km570m. Solidny ostatni dzień :)
Na trasie muza z Sunrise Festival puszczona w głośnikach (z telefonu). Rekapitulując wyprawę kto wie, czy odpowiednie tutaj nie są słowa jednego DJa ,,co tam się od (...) pierdzieliło". BUT :)!

Photos from Tri4fun's post 25/12/2021

Etap 7
Pobudka po 5 :) dla odmiany :). Przywitał nas piękny wschód słońca. Minęliśmy wrak zatopionego statku o nazwie „West Star” (na wysokości miejscowości Ulinia) który zatonął 30.10.1971r.
o godzinie 8 na szczęście wszyscy z załogi zostali uratowani. W akcji ratunkowej brały udział holownik ratowniczy „Tumak” oraz kutry R-3 i „Muszla” a także stacja ratownictwa brzegowego z Łeby. Ostatnim rejsem okazał się transport drewna z Gdańska do Anglii. Statek zatonął na skutek przechyłu który się zwiększał wraz z coraz bardziej szalejącym sztormem. Dodatkowo awarii uległ jeden z silników. Na hasło Mayday 30.12.1971r. o godzinie 2:55 odpowiedziały wyżej wymienione załogi okrętów oraz ratownicy z Łeby.
Kilometry uciekały i przesuwaliśmy się na wschód. Minęliśmy bezludną plażą i postanowiliśmy zatrzymać się na postój na piwko i jedzenie (dobrze, że zachowaliśmy umiar bo nie byłoby etapu
7 i 8). Dla odmiany tego dnia plaża była szeroka i względnie twarda. Tempo zadowalające :).
Od godziny 10 temperatura podskoczyła i zaczęło mocno świecić. Robiliśmy przerwy na wodę
i jedzenie. Dotarliśmy do miejscowości Piaśnica która leży nad rzeką o tej samej nazwie która w tej miejscowości ma ujście do Morza Bałtyckiego .
Widzieliśmy dużo ekip kajakowych pływających po tej rzece. Krajobrazowo to wyglądało bardzo przyjemnie. Idąc nurtem w górę rzeki można dotrzeć do Jeziora Żarnowieckiego, gdzie w latach osiemdziesiątych zaczęto nawet budować elektrownie atomową, której nigdy jej nie ukończono na skutek protestów mieszkańców
(w trakcie budowy elektrowni atomowej nad Jeziorem Żarnowieckim miała miejsce katastrofa w elektrowni atomowej w Czarnobylu).
Drugą ciekawostką z Jeziora Żarnowskiego jest to, że w tym samym czasie (jak budowano elektrownię atomową) to budowano i ukończono największą w Polsce elektrownię szczytowo-pompową (która miała służyć jako akumulator, bateria - energii wytwarzanej z elektrowni atomowej.
Budowę rozpoczęto od wysiedlenia ludzi ze wsi Kolkowo, następnie na jej terenach wykopano wielki dół i zrobiono zbiornik wodny o nazwie Czymanowo. Ten sztuczny zbiornik wodny jest wyżej względem jeziora Żarnowieckiego. Oba zbiorniki są połączone czterema rurami z pompami. Maksymalny przepływ wody czterema rurami wynosi 700 metrów sześciennych na sekundę tyle, ile wynosi średni roczny przepływ Wisły w okolicach Warszawy.
Elektrownia wodna Żarnowiec podpięta jest w Krajowy System Elektroenergetyczny który kieruje energię elektryczną na terenie całego kraju w sposób ciągły i nieprzerwany. Energia elektryczna pobierana z sieci jest nierównomiernie w porannych i wieczornych godzinach jest większe zapotrzebowanie (szczytowy pobór) w innych porach nia mniejsze i np. przy zwiększonym zapotrzebowaniu energii taka elektrownia wodna Żarnowiec upuszcza wodę z górnego zbiornika (zbiornik Czymanowo) do dolnego zbiornika (jezioro Żarnowieckie) i powstaje energia elektryczna. Przy nadwyżkach energii elektrycznej w sieci (za duża produkcja energii elektrycznej w elektrowniach, a za małe zużycie przez firmy i ludzi) to Krajowy System Elektromagnetyczny włącza pompy i pompuje wodę z dolnego zbiornika do górnego w taki sposób można robić magazyny energii. 
Fermy wiatrowe czy fermy fotowoltaniczne powinny być budowane przy takich elektrowniach szczytowo-pompowych. Często są problemy z wiatrem który z różną prędkością wieje, czy słońcem którego nie ma. Taka elektrownia szczytowo-pompowa pomagałaby utrzymać produkcję energii elektrycznej na stałym i pożądanym poziomie. Sprawność cyklu naładowania „baterii” przepompowania wody do górnego zbiornika, a następnie wytwarzania energii spuszczania wody z górnego zbiornika do dolnego wynosi 73% lepsze to niż nadwyżki energii miały by się zmarnować 
Średnia roczna produkcja energii elektrycznej to 1 100 000 MWh
Pojemność całkowita górnego sztucznego zbiornika wody to 13 800 000metrów sześciennych co stanowi akumulator energii elektrycznej w wysokości 3 600 000kWh. Taka ilość wody wystarcza na 5,5h pracę i produkcję energii elektrycznej z pełną mocą (spuszczenie wody z górnego zbiornika do dolnego) ponowne naładowanie „akumulatora” przepompowanie wody z dolnego zbiornika do górnego trwa 6,5h. Dobowe wahania poziomu wody w górnym zbiorniku wynoszą 16metrów.
Przy założeniu – jedno całkowite przelanie wody z górnego zbiornika do dolnego w oraz założeniu drugim - średnio roczne zużycie prądu przez jednoosobowe gospodarstwo domowe na poziomie 1200kWh to dałoby to energię elektryczną dla 3000osób na rok 
Jeszcze jedna ciekawostka wiążąca się z rzeką Piaśnica to wzdłuż tej rzeki przebiegała granica pomiędzy II Rzeczypospolitą, a Prusami Zachodnimi (1920 – 1939r.) Przebieg granicy został ustanowiony na Traktacie Wersalskim podpisanym 28.06.1919r na jego mocy zostały przyznane ziemie II Rzeczypospolitej dzięki czemu Polska miała dostęp do Morza Bałtyckiego.
Wracamy na trasę 
Pomimo upału i już kilkuset km w nogach licznik pokazał 37,7km. Dobry wynik :). Długo szukaliśmy miejsca na nocleg za miejscowością Dębki. , może dlatego,że pomiędzy Piaśnicą, a Dębkami była najdłuższa i najliczniejsza plaża naturystów. Miejscówka do spania była trochę nierównoa, ale za to bezpiecznie. Schowani w dołku. Z pięknym widokiem za zachód słońca 
Do Władysławowa dzielił nas dystans półmaratonu + parę km :)
Noc wietrzna, schowani w dołku, ale do 3 w nocy było słychać koncert z Dębek. Miejsce noclegowe było na wschód od Dębek.
Jak wiatr wiał z zachodu na wschód to decybele basowe się niosły …

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Piaseczno?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Strona Internetowa

Adres

Piaseczno

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 07:00 - 20:00
Wtorek 07:00 - 20:00
Środa 07:00 - 20:00
Czwartek 07:00 - 20:00
Piątek 07:00 - 20:00
Sobota 08:00 - 18:00
Niedziela 08:00 - 18:00