Diploide
04/10/2025
https://www.therocktologist.com/diploide---ser-y-tiempo.html?fbclid=PAb21jcANOQyRleHRuA2FlbQIxMQABp1xsbZBgTAvcyZciHrnY2ltR7Kc6QJiZX3W6ivAjPoefVV2Rysq-Noyp3USx_aem_ttxf128aTaHYpzRy9aFhBw
Tenemos una nueva reseña desde Finlandia!!!
Agradecidos de estar sonando en el mundo, todo gracias a ustedes.
Diploide - Ser y Tiempo Review by : Guillermo Urdapilleta Year: 2024 Produced by: Diploide Label: Smolder Brains Records Tracks : 1. Krad Ojepse 2. Basta de ocultar 3. Espiral 4. Ser y tiempo 5. Pazuzu 6....
canción: Krad ojepse
Autor: Diploide
18/09/2025
Dzisiaj zagłębimy się w gruzowe podziemie z Chile. Diploide nie gra lekkiej i przyjemnej odmiany ciężko i wolno na swoim albumie 'Ser y Tiempo'.
TL;DR - Soniczne zagłębienie się w otchłań szaleństwa. Ilość bad tripu osiąga tutaj w zasadzie masę krytyczną. Zespół w niesamowity sposób żongluje różnymi stylami ciężkiego i buczącego gruzu a głównym spoiwem jest depresyjna, schizofreniczna psychodela.
Co gra Diploide? Sam chciałbym to wiedzieć. Myślę że można byłoby tutaj użyć słów-kluczy takich jak: sludge, stoner metal, post-black metal, psychodela. Formacja bierze to co najbardziej nieprzyjazne i ciężkie emocjonalnie z tych czterech systemów pojęciowych i tworzy muzykę, która hipnotyzuje ale bez tego przyjemnego uczucia w mózgu. To album, który ma słuchacza wciągnąć w wir trudnych emocji i zostawić tegoż słuchacza sam na sam z nimi. Nie powiem że jest to podróż nieprzyjemna: kunszt instrumentalny i wokalny formacji jest tutaj obłędny umiejętnie gruzując słuchacza na najróżniejsze sposoby.
Odnajdźmy się razem w byciu i czasie:
🎭Krad Ojepse (jeśli przeczytacie to wspak to wychodzi Dark Espejo: ciemne lustror) - Pierwsze dźwięki już zapowiadają że to będzie niewesoła przeprawa. Melodie gitary brzmią niezwykle złowieszczo, a sekcja rytmiczna zwiedza najprawdziwszy muzyczny muł. Bad tripowa psychodela wjeżdża na pełnej a wokal wybrzmiewa niczym z koszmarnego snu. Sekcja rytmiczna uskutecznia dość mocno stonerowo-sladżową grę, natomiast gitara dokonuje sonicznej lobotomii zawiłymi psychodelicznymi pejzażami. Wszystko potrafi płynnie przejść w post-black i znowu wrócić na gruzową macierz. Robi się tutaj też naprawdę gęściutko, po to aby wejść w przepastną przestrzeń nicości, czy hipnotyzm. Dzieje się, oj dzieje... a to dopiero pierwszy utwór!
🎭Basta de Ocultar (Dość ukrywania się) - Świdrowania mózgu ciąg dalszy, które powoli gęstnieje coraz bardziej i wkracza w siarczaną, blackową jazdę, która zwalnia w bardziej sladżowe brzmienia przełamane z rezonującymi wokalami i następnie znowu wkracza w niezwykle siarczysty, agresywny black, po to aby odpsychodelizować na pełnej. Niesamowite jest to jak tu się wszystko miesza, ile jest tu kombinowania z dosłownie każdym aspektem muzyki.
🎭Espiral (Spirala) - Faktycznie w tej melodii basu, rytmie perkusyjnym i melodii gitarowej jest swoista spirala. Dźwięk zdaje się kręcić w kółko, stopniowo zmieniając, niczym sus wgłąb króliczej nory. Totalny psychodelik, najlepiej jest zamknąć oczy i dać się prowadzić tej muzyce w nieznane i wczuć się w każdy zgrzyt, każdy tajemniczo rozmyty dźwięk, każdy brzęk basu i rytualną perkusję.
🎭Ser y Tiempo (Bycie i czas) - Ależ jadowity i niezwykle bujający start. Siecze i trzepie konkret uskuteczniając riffowo i perkusyjnie naprzemian black i sludge, w czasie gdy bas brzmi zaskakująco postowo. No ale zespół nie byłby soba, gdyby nie zrobił gwałtownego zwrotu akcji po całości zabierając nas gdzieś w tajemniczą przestrzeń, aby znowu pogruzować czy poblackować. Mocarny utwór.
🎭Pazuzu (Demon z Babilonu) - Robi się naprawdę dziwacznie. Psychodeliczny, hipnotyzujący dźwięk sobie wybrzmiewa w najlepsze, podczas gdy riffy i sekcja rytmiczna sobie radośnie wybijają to sladżyk to bardziej stonerowe motywy na ponuro, by przełamać to z niesamowitym, wręcz koszmarnym bad tripem, czy niemalże dronującym stonerowym motywem. Przepiękny kawał wiedzy tajemnej.
🎭Destruir Para Crear (Zniszcz, aby stworzyć) - Wrotki zostają znowu odpięte, wystawiając słuchacza raz na totalny psychodeliczny odpał, raz na nieziemsko grube stonerowe riffy od których trzęsie się ziemia. Przepięknie to buczy i z jednej strony pieści bebechy, z drugiej pobudza wyobraźnię. Bez żadnej litości. Genialny utwór.
Na zakończenie powiem tak: odsłuchałem płytę kilkukrotnie a i tak mnie zaskakuje za każdym razem gdy ja odpalam. Majstersztyk.
Haga clic aquí para reclamar su Entrada Patrocinada.